Już 29 sierpnia 2025 r. odbędzie się 14. edycja Marszu Śladami gen. Augusta Emila Fieldorfa ps. „Nil” – „Od Zmierzchu do Świtu”. To hołd oddany legendzie polskiego podziemia, a zarazem bardzo wymagający bieg i wyzwanie fizyczno-psychiczne, podczas którego duch rywalizacji spotyka się z żywą historią.
Pierwsza edycja marszu odbyła się w 2012 roku z inicjatywy żołnierzy Jednostki Wojskowej NIL, a jednym z kluczowych orędowników wydarzenia był ówczesny dowódca jednostki, płk. dr. Mariusz Skulimowski. Marsz od początku miał jasny cel – uczcić postać patrona jednostki, gen. „Nila”, oficera II RP, dowódcy Kedywu Armii Krajowej, organizatora komórki „NIE”, bohatera zdradzonego przez komunistyczne państwo.
Historia zapisana w terenie
Jak co roku trasa marszu wynosi 47 km i prowadzi szczytami Beskidu Wyspowego, gdzie suma przewyższeń na całej trasie wynosi około 2500 m, przez historyczne miejsca związane z działalnością lokalnych zgrupowań Armii Krajowej.
To właśnie tu, w górach, działał obwód AK „Murawa”, a trasa marszu wiedzie przez kluczowe miejsca lokalnej historii, w tym teren największej partyzanckiej bitwy górskiej II wojny światowej – bitwy o Łysinę. To nie tylko geografia. To żywa historia.
Polecamy temat: Marsz Śladami Generała Nila 2024 >>
W 1939 roku, po rozbiciu swojego pułku, Fieldorf przemierzał Polskę w cywilnym ubraniu. Dotarł do Krakowa, a następnie przez Słowację przedzierał się do Francji i dalej do Anglii, by w 1940 roku jako pierwszy emisariusz powrócić do okupowanej Ojczyzny. Miało to miejsce w dniach 6-8 września 1940 roku. Trasy jego powrotu nie znamy w całości, ale jesteśmy coraz bliżej jej uszczegółowienia. Wiadomo, że prowadziła od strony Węgier i Słowacji do Generalnego Guberni, czyli była zbliżona do realizowanego marszu.
Podczas zawodów uczestnicy idą w ciemności: od zachodu do wschodu słońca, mrok rozświetlają jedynie latarkami czołowymi. Przygotowana trasa jest bardzo trudna technicznie. Uczestnicy do pokonania mają wąskie ścieżki, leśne dukty i strome zbocza.
Z rywalizacji rodzi się charakter
Marsz „Od Zmierzchu do Świtu” to nie tylko wspomnienie historii, ale przede wszystkim sportowe święto i zarazem ukryty trening selekcyjny. Wyjątkowy czas jego rozpoczęcia i zakończenia – między astronomicznym zachodem a wschodem słońca – daje uczestnikom około 11 godzin na pokonanie wyznaczonej trasy. Ci, którzy myślą, że Beskid to „tylko pagórki”, bardzo szybko zmieniają zdanie, walcząc o każdy oddech na Szczeblu czy Lubomirze.
Nieprzypadkowo wiele fragmentów marszu pokrywa się z trasami wykorzystywanymi w selekcji do Jednostki Wojskowej NIL. To nie jest przypadek – to świadome nawiązanie do ostatniego etapu selekcji, znanego w środowisku jako MARATON.
Po pięciu dniach ciągłej weryfikacji – w terenie, bez snu, bez komfortu – uczestnik musi jeszcze zmierzyć się z 46,1 km, gdy mięśnie dawno już odmówiły współpracy. Zostaje tylko jedno: W TWOJEJ GŁOWIE JEST TWOJA SIŁA.
Najlepsi uczestnicy tegorocznego Marszu Śladami gen. Augusta Emila Fieldorfa ps. „Nil” – „Od Zmierzchu do Świtu” mogą liczyć na nagrody i wyróżnienia, które zostaną wręczone w Krakowie 6 września podczas święta Jednostki Wojskowej NIL.
Ludzie, którzy to stworzyli
Marsz Śladami Generała Nila „Od zmierzchu do świtu” organizuje Fundacja Rozwoju Sportu i Promocji Obronności „MURAWA” przy współpracy z Jednostką Wojskową NIL. Marsz nie powstał z rozkazu. Powstał z potrzeby serca i z pasji. Zbudowali go ludzie tacy jak „Kornik”, „Cybul”, „Osen”, „Młotek”, „Kris”, „Foremny” czy „Dziadek (GŚ)” – żołnierze, instruktorzy, ideowcy, którzy wiedzieli, że potrzebna jest forma sprawdzianu inna niż papier i egzamin.
Tekst powstał na podstawie materiałów organizatora | Redakcja: tł
