poniedziałek, 4 maja

W roku 2025 za sprawą Ministerstwa Obrony Narodowej tematem numer jeden w polskim społeczeństwie stał się tzw. plecak ewakuacyjny. Minister z dumą ogłosił, że już taki posiada. Rozesłany w 2026 roku poradnik bezpieczeństwa zawierał już drugi, po instrukcji RCB z 2020 roku opis tego, co w nim powinno się znaleźć u każdego obywatela na czas kryzysu lub wojny. Na rynku zaczęły być dostępne komercyjne oferty gotowych plecaków ewakuacyjnych w przedziale cenowym od 115 zł do 5 tys. złotych. W Europie rozpisywano się na temat przygotowań polskich obywateli na czas wojny, a środowiska preppersów stanęły w kontrze do zapisów całej instrukcji przekazanej Polakom. Jak spakować plecak ewakuacyjny i przy tym nie stracić fortuny a mieć szansę na przetrwanie oraz czego zabrakło w rządowym poradniku? Przedstawiamy w naszej analizie.

Historia BOB/BiS

Pierwszy raz o zestawie ewakuacyjnym w formie plecaka schowanego pod łóżkiem usłyszałem w latach 80. XX wieku od skauta z okolic Pert w Australii. Jednak historia Bug-Out Bag (BOB) wywodzi się z terminologii wojskowej i ewoluowała, od elementu wyposażenia pilotów, poprzez niezbędnik współczesnych preppersów, po plecak ewakuacyjny zalecany dla mieszkańców obszarów zagrożonych kataklizmami lub wojną (masową ewakuacją).

Skrót BOB oznacza torbę lub plecak używany do ucieczki/ewakuacji. Jego korzenie sięgają wojskowych procedur, które wymagały użytkowania plecaków o odpowiednim kroju i o niewielkich gabarytach zaprojektowanych do szybkiego przemieszczania się. Głównie chodziło o wprowadzenie do użytku stelaża wewnętrznego oraz zastąpienie skóry wykorzystywanej w wojskowych tornistrach odpowiednio odpornym i mocnym materiałem.

Korzenie militarne zestawu ewakuacyjnego sięgają wojny w Korei w latach 50. XX wieku. To w tym okresie spopularyzowano termin „bugging out”, który odnosił się do nagłego wycofania się jednostek armii USA z pozycji obronnych w obliczu przeważających sił wroga. Nasze krajowe określenie brzmi „Bierz i Spadaj” (można też bardziej dosadnie). Pochodzenia tego rozwiązania można również doszukać się w szkoleniu i wyposażeniu pilotów samolotów (zminimalizowany zestaw ratunkowy tzw. bail-out bag) oraz marynarskim wyposażeniu morskich tratw i łodzi ratunkowych.

Określenie „bug-out” przeniknęło do slangu cywilnego w drugiej połowie lat 50. ubiegłego wieku wraz z rosnącym zagrożeniem nuklearnym. System osobistego „węzełka” przyjmuje się głównie w kulturze zachodniej, ale trafił też do Australii gdzie przechodził adaptację do potrzeb mieszkańców regionów zagrożonych pożarami buszu. Co ciekawe, siewcami dobrych praktyk stały się organizacje społeczne, jak wspominani skauci. Z czasem tematem zainteresowała się administracja lokalna i służby zarządzania kryzysowego, które przeprowadzały różne informacyjne akcje społeczne.

Polecamy temat: Lekka skórka na co dzień i do lasu. Test bluzy Range Hoodie TopCool >>

Temat plecaka ewakuacyjnego nieco odchodzi do lamusa wraz z „Końcem historii” Fukuyamy i rozpadem ZSRR oraz naiwną wiarą w brak zagrożeń militarnych o masowej skali we współczesnym świecie. W armii USA plecak typu BOB zmienił się w tzw. „3-Day pack” i staje się typowym elementem wyposażenia żołnierza sił ekspedycyjnych pierwszych dwóch dekad XXI wieku.

W szczątkowej formie idea plecaka ewakuacyjnego przetrwała również w ruchach survivalowych i prepperskich. Współcześnie plecak BOB stał się ikoną kultury survivalu. Dziś jest on definiowany jako gotowy do użycia zestaw, który ma umożliwić szybkie opuszczenie domu w sytuacji kryzysowej – np. klęski żywiołowej czy konfliktu zbrojnego, i pozwolić na przetrwanie ok. 72 godzin. Ogólne zasady dotyczące BOB-a wskazują, że powinien zawierać wodę, żywność długoterminową, apteczkę, latarkę, narzędzia, dokumenty, gotówkę, ubrania oraz środki higieniczne. Ma być przydatny w nagłych sytuacjach jak: pożary, powodzie, długotrwały brak prądu, a nawet awaria samochodu w głuszy. Sam plecak musi być wytrzymały, wygodny i spakowany w sposób ułatwiający szybkie opuszczenie miejsca zamieszkania.

Plecak ewakuacyjny by RCB/MON

W Polsce pierwsze wskazówki dla społeczeństwa w zakresie zawartości plecaka ewakuacyjnego zostały opublikowane przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) w 2022 roku, pod hasłem kampanii „Bądź Gotowy! Poradnik na czas kryzysu i wojny”. Był to bezpośredni efekt eskalacji konfliktu w Ukrainie i pełnoskalowej agresji militarnej Rosji na wschodniego sąsiada Polski oraz wobec całkowitej zapaści Obrony Cywilnej w naszym kraju, rozpaczliwa próba przygotowania społeczeństwa na podobny scenariusz i masowe ewakuacje w Polsce. Opinii publicznej nie są znani twórcy m.in. zapisów dotyczących wyposażenia plecaka, ale od samego początku budziły one zastrzeżenia wielu środowisk. W instrukcji RCB zestaw ewakuacyjny powinien zawierać w kolejności: radio, latarkę, dokumenty (w tym ID), gwizdek, zapalniczkę/zapałki, maseczki, mapę, otwieracz do puszek, posiłki na dwa dni, nóż i przybory do pisania, sztućce, kurtkę przeciwdeszczową, apteczkę, śpiwór, worki na śmieci, ubranie na zmianę, mydło i środki higieny, kombinerki i łom, gotówkę, butelkę filtracyjną oraz gumki i sznurek. Komentarze w przestrzeni mediów społecznościowych głównie dotyczyły hierarchii wyposażenia zaprezentowanego w spisie (radio na pierwszym miejscu?) oraz braku umieszczenia w nim na przykład wody. Za to rynek komercyjny zareagował wysypem gorszych i lepszych gotowych zestawów dla obywateli, w dość dużym przedziale cenowym, z pseudo ofertą sieci sklepów „Biedronka” na czele.

W roku 2025 swoją wersję plecaka ewakuacyjnego zaproponował MON w ramach „Poradnika bezpieczeństwa”. Tu propozycja wyposażenia plecaka jest w większości podobna do poprzedniej, ale są inne priorytety. Skład plecaka zaczyna się od wody butelkowanej i kończy się na tzw. alternatywnej łączności, czyli popularnych walkie-talkie. Ponadto do zestawu doszło ubranie adekwatne do pory roku, karimata czy zestaw kabli do ładowania. Pozostało radio, ale zniknął łom! Ten nowy spis zawartości polskiej wersji plecaka ewakuacyjnego również spotkał się z falą krytyki ze strony środowisk praktyków sztuki przetrwania. Jednocześnie posłużył rozwojowi oferty komercyjnej gotowych zestawów na rynku krajowym oraz polskich dostawców tego typu rozwiązań dla krajów UE.

Co na to Preppers of Poland?

Obie rządowe instrukcje zostały skrytykowane przede wszystkim za brak systemowego podejścia do problemu ewakuacji planowanej i nagłej, zalecenia oderwane od krajowych przepisów oraz braku jednej polityki co do oczekiwań systemu względem cywilnej ludności – przetrwać na miejscu czy ewakuować się i dokąd? Do tego gani się wytwarzaną atmosferę „fałszywego” poczucia bezpieczeństwa po zakupie gotowego plecaka i załadowaniu baterii do latarki czy radia, stojącego w kontrze do posiadania umiejętności do użycia wyposażenia znajdującego się w takim plecaku. Znana zasada Morsa Kochanskiego głosi „im więcej wiesz, tym mniej nosisz” a przecież proponowany w poradniku zestaw ma łączną masę przekraczającą 10 kg/os.! Wadą przedstawionych rozwiązań jest brak głównej strategii państwa co do tego, jak cywile mają się zachować w przypadku kryzysu lub wojny oraz planowej lub nie, nagłej masowej ewakuacji ludności. Dla przykładu w Danii, założenie jest odgórne, że obywatele mają zostać w miejscu zamieszkania, a instrukcje zawierają informacje jak przetrwać przy zakładanym czasowym braku prądu i bieżącej wody. W Polsce nie ma jasnej strategii czy ludność ma być przygotowana na ewakuację lub ucieczkę (dokąd? jaki dystans?), trwanie w miejscu zamieszkania lub wariant mieszany w zależności od regionu i spodziewanych działań potencjalnego przeciwnika lub innego zidentyfikowanego zagrożenia (np. powódź). Dlatego takie instrukcje, bez wypracowanej ogólnej linii działania zawsze będą obarczone błędem i będą odbierane jako nie przystające do potrzeb ludności i nie adekwatne do sytuacji.

Plecak skomponowany na miarę

Obserwując z dystansu całą dyskusję wokół plecaka ewakuacyjnego, znając korzenie samej koncepcji BOB, jego kolejne ewolucje, parając się nieco zwykłą turystyką górską oraz survivalem, i mając na koncie misje w Iraku i Afganistanie uważam, że każdy musi swój zestaw ucieczkowy przygotować samodzielnie! Inaczej będzie on wyglądał w przypadku rodziców dwójki dzieci, inaczej w przypadku pary seniorów, a jeszcze inaczej w przypadku wysportowanego singla około czterdziestki. Inne będą objętości w porze jesienno-zimowej a inne latem. Wreszcie, trzeba będzie stawić czoła innym wyzwaniom uciekając przed pożarem lasu czy falą powodziową, a innym w przypadku ewakuacji i spotkania z wrogiem. Wtedy nawet ładny plecak podczas przechodzenia przez punkt kontrolny może spowodować jego utratę.

Zasada powinna być podobna jak w przypadku IFAK-a, czyli osobistej apteczki wojskowej. Każdy musi go sobie skomponować pod siebie i zgodnie z własnymi preferencjami oraz umiejętnościami. Przykładowo, dość krytycznie podchodzę do wymienianych w każdym przypadku tabletek do uzdatniania wody – każdy kto ich używał wie, że taka woda raczej nie nadaje się do użytku. W iększość osób ich nigdy nie stosowała i zapewne jest przekonana, że w kilka minut w cudowny sposób za pomocą jednej mini tabletki otrzyma porcję wody podobnej do tej, którą zna z miejskich wodociągów. Tak nie jest i lepiej używać rurek filtracyjnych lub po prostu wiedzieć kiedy woda w rzece nadaje się do picia. Tu należy zwrócić uwagę na kwestię umiejętności potrzebnych do przetrwania a nie na sam sprzęt. Z mojego punktu widzenia kluczowa jest odzież, nóż, krzesiwo, mały łom (aby w razie potrzeby wejść do jakiegoś bezpiecznego schronienia) oraz dobry śpiwór i plecak z wygodnym systemem noszakowym. Tylko mój wariant zakłada kilkudniowe przemieszczanie się z dala od głównych szlaków komunikacyjnych a przecież nie każdy musi obrać taką strategię na przetrwanie podczas ewakuacji.

Radosław Tyślewicz

Exit mobile version