20 marca 2003 roku żołnierze Jednostki Wojskowej GROM przeprowadzili spektakularną akcję zajęcia terminalu załadunkowego ropy naftowej KAAOT u wejściu do irackiego portu Umm Kasr. Akcja ta otwierała wojskom koalicji drogę do przeprowadzenia operacji obalenia reżimu Saddama Husajna, a dla GROM-u była pierwszym działaniem bojowym o takim charakterze. Wyznaczenie polskich komandosów do wykonania tak ważnej i skomplikowanej operacji było aktem najwyższego uznania, a jej wzorowe przeprowadzenie potwierdzało wartość i wysoki poziom wyszkolenia polskiej jednostki.
KAAOT oraz MABOT to dwa bliźniacze terminale załadunkowe dla ropy, którą tłoczono do supertankowców. Dwie główne struktury każdego terminala połączone były wąską kładką. Terminale, które wychodzą daleko w morze były ważnym elementem irackiego kompleksu portowego Umm Kasr, jedynego głębokowodnego portu przeładunkowego dla kontenerowców i jednocześnie ważnego węzła kolejowego. Jego uszkodzenie odcięłoby operujące w Iraku siły sojusznicze od dostaw zaopatrzenia drogą morską. Dodatkowo port wymagał zabezpieczenia, aby nie dopuścić do uwolnienia do wód Zatoki ropy naftowej, która była zmagazynowana w porcie. Miało to miejsce podczas poprzedniej operacji przeciwko Irakowi w 1990 roku.
Do zajęcia terminali wyznaczono dwa niezależne zespoły złożone z operatorów JW GROM oraz Navy SEALs. Obie elitarne jednostki wspierały się w przygotowaniach. Jak wspominał w wywiadach ppłk Andrzej Kruczyński, który dowodził zespołem w GROM realizującym operację: “strony uczyły się od siebie nawzajem bez absolutnie żadnych oznak wywyższania się ze strony SEALsów. Działały zasady partnerskie.”
Przygotowania i przebieg akcji na terminalu KAAOT
Na podstawie uzyskanych przez wywiad planów oraz zrobionych ze śmigłowców fotografii terminali, na pustyni za pomocą taśm żołnierze odwzorowali makietę obiektu. Operatorzy skrupulatnie ćwiczyli każdy etap operacji od desantu, po zajmowanie kolejnych pomieszczeń, planowali rozwiązania na wypadek sytuacji awaryjnych.
Polecamy temat: GROM. Współcześni Cichociemni >>
Podstawowym zadaniem postawionym przed żołnierzami GROM-u było niedopuszczenie do sabotażu pracujących instalacji pompujących. Następnie operatorzy mieli opanować cały terminal. Dowodzący akcją ppłk Andrzej Kruczyński przygotował trzy warianty planu ataku, uwzględniające różne warunki pogodowe, środki transportu którymi komandosi mieli dostać się do celu, doboru sprzętu czy utratę elementu zaskoczenia. Ostatecznie wybrany plan przeprowadzenia ataku został bez uwag zaakceptowany przez amerykańskie dowództwo operacji.
Datę ataku przekładano dwa razy. Ostatecznie akcję wyznaczono na 20 marca 2003 roku. Pogoda okazała się sprzymierzeńcem i komandosi GROM-u bez problemów do celu dotarli na łodziach RHIB z zewnętrznymi silnikami, które dodatkowo płynęły na małym gazie aby odgłos silnika był jak najcichszy. Łodzie dobiły do terminala o 22:55.
Przebieg akcji opisuje Piotr Plebaniak w artykule “Umm Kasr 20023“, który ukazał się na łamach czasopisma SOF MAG 1/2025:
“Komandosi natychmiast rozpoczęli wspinaczkę po konstrukcji. Korzystali z drabinek i lin. Od powierzchni wody do pokładu terminalu było 11 metrów. Pokonali tę odległość obładowani sprzętem i bronią. Każdy z nich uzbrojony był w pistolety maszynowe MP-5 oraz broń krótką, nóż. Na sobie mieli kamizelki kuloodporne, kamizelki taktyczne z przymocowanymi granatami i kamizelki ratunkowe otwierające się przy kontakcie z wodą. Nieśli amunicję, środki łączności. Część z nich dźwigała strzelby gładkolufowe do szybkiego otwierania drzwi, piły mechaniczne i młoty kowalskie.
Pierwsi postawili stopę na terminalu snajperzy. Natychmiast zajęli stanowiska na dwóch dźwigach. Już pod ich osłoną na pokład wkroczyła reszta grupy. Wszyscy byli szczególnie wyczuleni na ukryte ładunki i pułapki. Najbardziej newralgiczne zadanie, a więc uniemożliwienie sabotażu i zniszczenia terminalu, zajęło kilkanaście minut. GROM-owcy penetrowali kompleks w parach, używając noktowizorów. Po piętnastu minutach od rozpoczęcia akcji komandosi wysłali sygnał do centrali: „kurek zakręcony”. Terminal KAAOT został zabezpieczony.
Amerykanie zajęli swój cel w niemal identycznym czasie. Gdy już zabezpieczono główną rurę paliwową, komandosi podzielili się na dwie grupy, by przeczesać kompleks hotelowy i resztę całej instalacji. Od głównej instalacji wiodła do niego długa na ok. 150 metrów kładka. Było to idealne miejsce na zasadzkę, jednak szczęśliwie do komandosów nikt nie strzelał. Pierwsza grupa przeszukiwała dolne poziomy platformy, jej maszynownię. Druga oczyszczała hotel dla załogi. I właśnie tam komandosi napotkali pierwszych Irakijczyków. Byli to żołnierze przebrani za cywilów. W obszarze ich zatrzymania GROM-owcy znajdowali ładunki wybuchowe i broń. Założono im kajdanki i worki na głowy.”
tł
