niedziela, 18 stycznia

O fascynującej sztuce tropienia napisano dotychczas zbyt mało. W większości nieznana młodszym pokoleniom umiejętność wykrywania, czytania i właściwej interpretacji ludzkich, jak również zwierzęcych śladów, odgrywała ogromną rolę w historii ludzkości. Umiejętność ta została skutecznie przekazana i jest przekazywana w dalszym ciągu poprzez kursy, szkolenia, publikacje oraz wysiłki wielu szkół, instytucji i stowarzyszeń na całym świecie, które uczą podstaw tropienia, a co najważniejsze wskazują na jego korzyści.

W Polsce szkolenia z tropienia bojowego – wizualnego, czyli podążanie za tropem „którego nie widać” zapoczątkowali Kamyk i Kowal z K2 COMBAT TRACKING SCHOOL, realizując Projekt: K2 Tropienie Bojowe. To nowa inicjatywa, która powstała stosunkowo niedawno, bo na początku 2024 roku. Dzięki zaangażowaniu pomysłodawców, ich wiedzy i doświadczeniu w służbie wojskowej, między innymi podczas misji w Azji i Afryce, realizowaniu kursów SERE na najwyższych poziomach w SZ RP, zajmowaniu stanowisk w wojskach specjalnych i rozpoznawczych oraz odbytych szkoleniach, treningach, warsztatach i wymianach doświadczeń w zakresie tropienia wizualnego, na swoich kursach z powodzeniem przekazują sekretną sztukę tropienia ludzi „współczesnymi oczami”.

Spotkanie, które miało znaczenie

Wszystko zaczęło się od napotkania tropiciela, który potrafił czytać krajobraz jak otwartą książkę.

„Było coś hipnotyzującego w tym, jak długo wpatrywał się w ziemię. Nie ruszał się przez minutę, może dłużej. Potem zrobił kilka kroków, ukląkł i kawałkiem krótkiego patyka, który trzymał w ręce, wskazał mikroskopijny ślad – wgniecenie w miękkiej ziemi, którego nie widziałem, choć patrzyłem dokładnie tam gdzie on. Tu skręcił. Nie był pewny, coś go zaniepokoiło. Nie miał przy sobie kompasu, GPS-u, mapy, drona. A mimo to wiedział, gdzie iść i kim był człowiek, którego ślad właśnie odnalazł” – wspomina Kamyk po misji w Afryce.

Polecamy: Wydanie specjalne SOF MAG – 35 lat JW GROM >>

Jak to możliwe, że w XXI wieku, w czasach satelitów i systemów monitoringu, ktoś nadal potrafi widzieć ślady? Okazuje się, że to nie tylko kwestia przetrwania w dziczy czy romantycznej fascynacji dawnymi umiejętnościami. Tropienie wróciło w nowej formie, w nowym kontekście i z nowymi narzędziami.

Większość ludzi tropienie sprowadza do polowań i podążania za zwierzyną po lesie w poszukiwaniu pozostawionych na ziemi tropów lub podążanie za psem tropiącym. Widząc psa pracującego w terenie, uważa się go potocznie za „tropiącego”. To bardziej skomplikowane.

Cały artykuł Rafała Kowalskiego możesz przeczytać w czasopiśmie SOF MAG – numer 3/2025, które już teraz jest do kupienia w naszym sklepie internetowym i sieci sklepów Empik.

Exit mobile version