Połowa 2026 roku przynosi szczególny moment refleksji nad architekturą bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej – obchodzimy właśnie rocznicę 35-lecia powstania Straży Granicznej. Przez te trzy i pół dekady formacja ewoluowała od tradycyjnej formacji granicznej do wysoce skonsolidowanego, zaawansowanego technologicznie elementu systemu ochrony granic państwa. Doświadczenia ze zwalczania działań hybrydowych na wschodnim odcinku państwa polskiego, a także doświadczenia z funkcjonowania ukraińskiej Służby Granicznej w czasie pełnoskalowej wojny na Ukrainie zmuszają jednak do dyskusji nad nowym kształtem formacji i refleksji nad powrotem do modelu służby o charakterze obronnym.

Dzisiejszy akwen Morza Bałtyckiego to obszar bezprecedensowych napięć geopolitycznych, stanowiący permanentny teatr działań hybrydowych i operacji asymetrycznych. Podwodna oraz nawodna dywersja wymierzona w strategiczną infrastrukturę państw, próby zakłócenia funkcjonowania szlaków żeglugowych oraz stale mutująca przestępczość transgraniczna często wymagają z jednej strony odpowiedzi o charakterze ofensywnym, a z drugiej niemal chirurgicznej precyzji.

Zgodnie z przepisami międzynarodowego prawa morskiego, Ustawą o ochronie żeglugi i portów morskich oraz Ustawą o Straży Granicznej, to Morski Oddział Straży Granicznej pozostaje jedynym komponentem formacji uprawnionym do zatrzymywania i kontrolowania statków na wodach wewnętrznych oraz na morzu terytorialnym.

Przeczytaj także: Od plutonów specjalnych do WZD SG >>

Uprawnienie to obejmuje w szczególności sytuacje, w których istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa na pokładzie jednostki, gdy zgłoszono informację o takim czynie, a także przypadki wymagające nakazania statkowi wejścia do wskazanego portu. Co istotne, wyłącznie Straż Graniczna – w przeciwieństwie do Policji czy Marynarki Wojennej – może w czasie pokoju, w określonych okolicznościach, prowadzić pościg za sprawcą przestępstwa na morzu poza granicę państwową, poza polską wyłączną strefę ekonomiczną, a nawet wejść na obszar wód międzynarodowych.

W tym skomplikowanym środowisku bezpieczeństwa i realizacji najbardziej wymagających ustawowych zadań kluczową rolę odgrywa Wydział Zabezpieczenia Działań Morskiego Oddziału Straży Granicznej (WZD MOSG). Oprócz przygotowania do operacji specjalnych na poziomie analogicznym do WZD pozostałych oddziałów Straży Granicznej, posiada dodatkową zdolność w zakresie morskich operacji abordażowych typu MIO/VBSS (Maritime Interdiction Operations / Visit, Board, Search and Seizure). Stanowi on unikalne w skali kraju, autonomiczne narzędzie projekcji siły. Jako pododdział o charakterze policyjnym WZD MOSG dysponuje pełną zdolnością w ramach triady szturmowej, co pozwala mu na prowadzenie uderzeń w środowisku lądowym, morskim oraz z powietrza.

Geneza i ewolucja ustrojowo-organizacyjna WZD oraz obecna rola BZD KGSG

Droga do utworzenia nowoczesnych pododdziałów specjalnych Straży Granicznej była ściśle powiązana z reformami ustrojowymi i operacyjnymi kraju po 1991 roku. W latach 90. XX wieku formacja opierała się na rozproszonych plutonach specjalnych, umiejscowionych w ramach kompanii odwodowych poszczególnych oddziałów.

Gdański pluton specjalny utworzono 1 kwietnia 1994 roku w ramach istniejącej wówczas Kompanii Odwodowej. Do plutonu trafiali ludzie, których doświadczenie wykraczało daleko poza standardowe szkolenie. Wśród nich byli żołnierze Grupy Specjalnej Płetwonurków Marynarki Wojennej – formacji, z której później wyrosła dzisiejsza JW FORMOZA. Obok nich służyli żołnierze jednostek specjalnych wojsk lądowych; jeden z pierwszych dowódców wywodził się choćby z elitarnej, nieistniejącej już, 56. kompanii specjalnej Pomorskiego Okręgu Wojskowego. Dołączyli również policyjni antyterroryści, zahartowani w realnych działaniach i nierzadko kontaktowych sportach walki. To w przypadku zatrzymań przestępców w szalonych latach 90. było zaletą.

Pluton specjalny MOSG różnił się od pozostałych już na pierwszy rzut oka. Podczas gdy dwa plutony odwodowe tworzono z funkcjonariuszy odbywających służbę kandydacką – roczną, zastępczą służbę wojskową – tutaj służyli wyłącznie profesjonaliści. Oficerowie, chorążowie i podoficerowie, wszyscy zawodowi, wszyscy świadomi, że trafili do formacji wymagającej więcej niż przeciętnie. A ponieważ należeli do Oddziału Morskiego, nosili stopnie marynarskie, które tylko podkreślały ich związek z morzem i specyfiką działań, do których byli przygotowywani. Na tle zielonych mundurów SG był to nie lada wyróżnik.

Patryk Janda

Cały artykuł możesz przeczytać w wydaniu specjalnym SOF MAG – 35 lat Straży Granicznej, które jest do kupienia wyłącznie w naszym sklepie internetowym.