Wydarzenie ostatnich miesięcy w rejonie Zatoki Perskiej, a zwłaszcza ataki na cywilne tankowce w strategicznie położonej cieśninie Ormuz, wydają się dużej części obserwatorów czymś szokującym i zaskakującym. Wystarczy jednak przypomnieć sobie sytuację z trwającej w latach 1980–1988 wojny irańsko-irackiej, aby uświadomić sobie, że ponad cztery dekady temu świat, a zwłaszcza USA, mierzyły się z podobnym wyzwaniem. W jego neutralizacji istotną rolę odegrały jednostki sił operacji specjalnych Stanów Zjednoczonych Ameryki działające pod egidą nowo powołanego Dowództwa Operacji Specjalnych Stanów Zjednoczonych (United States Special Operations Command, USSOCOM).
Wojna iracko-irańska
Wspomniana wojna rozpoczęła się we wrześniu 1980 roku od irackiej agresji na sąsiedni Iran. Pretekstem był spór graniczny o Szatt al-Arab – szerokie ujście do Zatoki Perskiej utworzone przez połączenie Tygrysu i Eufratu. Dodatkowo władze w Bagdadzie chciały uzyskać swobodny dostęp do Zatoki Perskiej, zamiast wąskiego – skrawkiem lądu. Mimo zaangażowania coraz liczniejszych sił i środków żadna ze stron nie potrafiła uzyskać zdecydowanej przewagi. Niebagatelne znaczenie miało także wsparcie walczących stron przez inne kraje. Głównym dostawcą broni dla Iraku był Związek Radziecki, ale militarnego wsparcia udzielały także Francja, Wielka Brytania, a nawet Stany Zjednoczone. Amerykanie przekazywali Irakowi również cenne informacje wywiadowcze. Dopiero afera Iran-Contras, która ujawniła informacje o sprzedaży amerykańskiej broni Iranowi, zakończyła ten proceder. Poza sekretnym wsparciem USA Teheran wspierany był przez Syrię oraz Koreę Północną. Oprócz strat w sprzęcie i ludziach (szacunki podają, że w jego trakcie zginęło od 700 tysięcy do ponad 1,5 miliona ludzi) przedłużają ca się wojna skutkowała nadwyrężeniem gospodarek obu krajów. W końcowej fazie konfliktu doprowadziło to do intensywnego atakowania przez obie strony cywilnych okrętów transportujących ropę naftową. Zyski z handlu nią stanowiły główne źródło finansowania działań wojennych. Tak rozpoczęła się trwająca w latach 1984–88 wojna tankowców. Tym samym konflikt lokalny stał się ogólnoświatowym problemem, którego skutki odczuwano daleko poza rejonem Bliskiego Wschodu. Wynikało to z roli, jaką pełniła cieśnina Ormuz. W omawianym okresie przepływało przez nią od 7 do 10 milionów baryłek ropy dziennie, co stanowiło ok. 70–75 procent całego eksportu państw zrzeszonych w OPEC. Pierwsze takie działania miały miejsce już w 1981 roku, jednak nie spotkały się z analogiczną odpowiedzią ze strony Teheranu. W marcu 1984 roku nastąpiła eskalacja irackich uderzeń – atakowano tankowce przeciwnika oraz instalacje naftowe, zwłaszcza na wyspie Chark, stanowiącej kluczowy element irańskiego systemu eksportu ropy. Dwa miesiące później oddziały Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (Pasdaran) nasiliły działania odwetowe, rozpoczynając najintensywniejszy okres tzw. wojny tankowców.
Polecamy temat: Nocni Łowcy >>
Celem uderzeń Iraku na cywilną żeglugę było sprowokowanie Irańczyków do odwetu przy zastosowaniu skrajnych środków, takich jak zamknięcie cieśniny Ormuz dla całego ruchu morskiego, co w konsekwencji doprowadziłoby do zagranicznej interwencji przeciwko Irańczykom. Rok 1984 przyniósł łącznie 71 ataków na okręty w Zatoce Perskiej (53 ze strony irackiej i 18 z irańskiej). Stanowiło to preludium do tego, co nastąpiło trzy lata później. W roku 1987 liczba ataków na jednostki transportowe, głównie tankowce, w Zatoce Perskiej wzrosła do 179 (88 z nich przeprowadzili Irakijczycy, a 91 wojska Teheranu). Łącznie w latach 1981–1987 było ich 451. W trakcie „wojny tankowców”, poza jednostkami walczących ze sobą stron, zniszczone lub uszkodzone zostały statki pływające pod banderą takich krajów jak: Panama, Cypr, Grecja, Kuwejt, Arabia Saudyjska, Korea Południowa, Norwegia, Wielka Brytania, USA czy ZSRR. Głównymi narzędziami wykorzystywanymi do ataków na tankowce były pociski przeciwokrętowe (AM39 Exocet lub HY-2 Silkworm), miny (często produkcji radzieckiej lub północnokoreańskiej) oraz ataki tzw. floty komarów prowadzone przez irańskie oddziały nieregularne, poruszające się na szybkich, trudno wykrywalnych przez radary łodziach motorowych Boghammar (od nazwy szwedzkiej firmy Boghammar Marin AB), uzbrojonych w karabiny DSzK, granatniki lub wyrzutnie rakiet Typ 63. Ataki dwóch największych potęg militarnych rejonu Zatoki Perskiej na neutralne transportowce mogły w dłuższej perspektywie doprowadzić do światowego kryzysu energetycznego. Tylko do połowy 1987 roku z powodu wzrostu cen ubezpieczeń transportu ropy straty globalne przekroczyły 500 milionów dolarów. Na tego typu sytuacje nie mogła sobie pozwolić administracja Ronalda Reagana, opierająca swoją politykę na hasłach wzrostu gospodarczego i wolnego handlu. Było to zgodne z doktryną ogłoszoną w styczniu 1980 roku przez jego poprzednika, Jimmy’ego Cartera, który stwierdził, że „jakakolwiek próba przejęcia kontroli nad regionem Zatoki Perskiej przez siłę zewnętrzną będzie traktowana jako atak na żywotne interesy Stanów Zjednoczonych Ameryki i taki atak będzie odparty wszelkimi niezbędnymi środkami, w tym siłą militarną”.
Tomasz Jasionek
Cały artykuł możesz przeczytać w numerze 4/2026 czasopisma SOF MAG – Special Operations Forces Magazine, który jest do kupienia w naszym sklepie internetowym oraz w sieci sklepów Empik.


