Kiedy we wrześniu 2020 roku wybuchła wojna o Górski Karabach, świat spodziewał się konfliktu jak z poprzedniej epoki – okopów, artylerii i powolnych przesunięć linii frontu. Zamiast tego pole bitwy zamieniło się w precyzyjnie zarządzany system, w którym drony nie tylko wspierały działania, ale zaczęły je definiować. To właśnie wtedy okazało się, że dominacja w powietrzu nie wymaga już samolotów i że nawet średniej wielkości państwo może przeprojektować sposób prowadzenia wojny.
Geneza polityczna
Przez dziesięciolecia Górski Karabach – Arcach dla Ormian – był tyglem konkurujących państw. Ormianie postrzegają go jako rdzeń starożytnego dziedzictwa, Azerowie jako suwerenne terytorium narodowe. Kiedy Związek Radziecki rozpadł się na początku lat 90., rywalizacja przekształciła się w wojnę na pełną skalę, którą Armenia skutecznie wygrała. Opanowano nie tylko Górski Karabach, ale także siedem otaczających go dystryktów. Te terytoria buforowe stworzyły głębię i ścisłe powiązania między regionem a samą Armenią. Zwycięstwo ukształtowało narracje narodowe: dla Ormian heroiczny triumf samoobrony, dla Azerów gorzkie upokorzenie, które wymagało odwrócenia.
Od połowy lat 90. siły ormiańskie utrzymywały teren, ufne w silne, ufortyfikowane linie obronne zorganizowane na grzbietach górskich.
Podczas gdy armeńska gospodarka była w stagnacji, a migracje uszczuplały jej bazę ludnościową, Azerbejdżan przeszedł zakrojoną na szeroką skalę modernizację nie tylko sprzętu, ale także doktryny, sojuszy i postawy politycznej. Kraj ten odbudował swoją państwowość dzięki rosnącym dochodom z ropy naftowej i gazu oraz zaczął rozwijać siły zbrojne.
Na początku XXI wieku pogłębiły się rozbieżności. Armenia w dużym stopniu polegała na rosyjskich gwarancjach bezpieczeństwa, odziedziczonych radzieckich systemach uzbrojenia i przekonaniu, że górskie fortyfikacje zapewnią trwałe odstraszanie. Tymczasem Azerbejdżan zdywersyfikował swoje partnerstwa. Relacje izraelsko-azerskie pogłębiły się dzięki współpracy energetycznej i handlowi bronią. Turcja, mająca wspólne więzy kulturowe i językowe z Azerbejdżanem, rozszerzyła wsparcie wojskowe poprzez szkolenia, ćwiczenia i rozwój myśli wojskowej. W latach 2016–2020 siły azerskie uczestniczyły w licznych wspólnych manewrach z jednostkami tureckimi, zapoznając się z systemami takimi jak dron Bayraktar TB2 sprawdzonemu w walce w Libii i Syrii.
Polecamy temat: Pararescue Jumpers >>
Wojna czterodniowa w 2016 roku stanowiła wczesne ostrzeżenie przed niedocenieniem przez Armenię potencjału przeciwnika. Azerbejdżan zajął niewielkie obszary i zademonstrował sprawną integrację dronów do rozpoznania i namierzania celów. Zamiast zainicjować reformy strukturalne, armeńskie wojsko zinterpretowało konflikt jako potwierdzenie słuszności swoich linii obronnych i zignorowało dysproporcję technologiczną jako możliwą do opanowania.
Aksamitna rewolucja w Armenii w 2018 roku przyniosła transformację demokratyczną, ale także tarcia instytucjonalne między nowym kierownictwem cywilnym a starą elitą wojskową. Reformy obronne zostały zatrzymane. Zaopatrzenie w sprzęt osłabło. Cykle szkoleniowe zostały zakłócone.
Azerbejdżan z kolei przyspieszył inwestycje w systemy bezzałogowe, amunicję krążącą, amunicję precyzyjną, walkę radioelektroniczną i wojska specjalne. Coraz częściej traktował Górski Karabach jako przyszłe pole walki dla ofensywy charakteryzującej się przewagą technologiczną nad potencjalnym przeciwnikiem.
Ze strategicznego punktu widzenia Baku czekało, aż zostaną spełnione następujące warunki:
- Przewaga militarna dzięki dronom i precyzyjnemu ogniowi;
- Wsparcie Turcji jako czynnik odstraszający;
- Geopolityczne rozproszenie skupienia Rosji, równoważące wówczas Syrię, Libię, presję wewnętrzną i złożone relacje z Turcją.
W połowie 2020 roku uznano, że elementy te zostały osiągnięte. Azerbejdżan ocenił – słusznie – że Rosja zainterweniuje tylko w przypadku ataku na samą Armenię, a nie na Górski Karabach. Turcja zasygnalizowała silne wsparcie polityczne i wojskowe. Wzrosło gromadzenie informacji wywiadowczych wokół położenia wojsk Armenii. Nowe pokolenie azerskich oficerów, wyszkolonych zgodnie z doktryną turecką, było gotowe do prowadzenia działań połączonych, opartych na skoordynowanym dowodzeniu oraz wsparciu obserwacją z powietrza w czasie rzeczywistym.
W tym kontekście 27 września 2020 roku rozpoczęto działania bojowe w warunkach zdecydowanie korzystniejszych dla Azerbejdżanu. Wynik wojny nie był z góry przesądzony wyłącznie czynnikami politycznymi, lecz, co istotniejsze, został ukształtowany przez innowacje operacyjne.
Cele strategiczne operacji
Azerbejdżan rozpoczął konflikt z jasnym celem strategicznym: wymusić zwrot terytoriów utraconych w latach 90. i zmienić geopolityczny bilans, zanim mediacja zewnętrzna ponownie zamrozi konflikt.
Cele operacji były następujące:
- Zniszczenie ormiańskich sieci obrony przeciwlotniczej;
- Zakłócenie systemu dowodzenia i kierowania sił ormiańskich w Arcach;
- Wykorzystanie frontu południowego, gdzie ukształtowanie terenu umożliwiało przeprowadzenie ruchu wojsk;
- Zdobycie punktów symbolicznych i strategicznych, zwłaszcza Szuszy;
- Zmuszenie Armenii do zaakceptowania politycznego rozwiązania na warunkach azerskich.
Uznano, że wysokie tempo działań jest kluczowe. Przedłużający się konflikt groził rosyjską presją, interwencją dyplomatyczną lub osłabieniem woli politycznej. Azerbejdżan dążył do uzyskania wysokiego tempa operacyjnego, a drony były do tego predysponowane.
Z kolei Armenia dążyła do utrzymania się wystarczająco długo. Jej przywódcy postrzegali czas jako atut. Im dłużej trwał konflikt, tym większe było prawdopodobieństwo, że Rosja, Francja lub Stany Zjednoczone wymuszą zawieszenie broni. Ormiańska koncepcja działania zakładała:
- Prowadzenie obrony pozycyjnej w terenie trudno dostępnym, górzystym;
- Narastanie strat wojsk azerskich i utratę inicjatywy;
- Gwałtowny wzrost reperkusji politycznych.
Żaden z tych czynników nie uwzględniał poziomu rozmachu ani integracji floty dronów Azerbejdżanu.
ppłk Adrian Napora
Cały artykuł możesz przeczytać w numerze 2/2026 czasopisma SOF MAG – Special Operations Forces Magazine, który jest do kupienia w naszym sklepie internetowym oraz w sieci sklepów Empik.

