To nie jest opowieść o tym, że drony zmieniają wojnę – to dowód, jak dokładnie to robią. Od przełamania pod Füzuli po walki o Szuszę, konflikt w Górskim karabachu pokazuje krok po kroku, jak bezzałogowe systemy rozbijają klasyczną obronę, paraliżują decyzje i odbierają przeciwnikowi inicjatywę. Tu nie chodzi o technologię przyszłości – to gotowy model współczesnego pola walki.

Studium przypadku nr 1: przełom w Füzuli–Dżabrajil

Tempo działania ofensywy południowej wynikało z uzyskania powodzenia na kierunku Füzuli–Dżabrajil. Było to starcie z największym udziałem dronów i stanowi przykład tego, jak taktyczne wykorzystanie bezzałogowych statków powietrznych wpłynęło na przebieg działań.

Faza 1. Wyczerpywanie obrony

Armenia zbudowała wielowarstwową obronę – połączenie okopów, bunkrów, stanowisk przeciwpancernych i kompleksów ogniowych. Jednak pierwsze 72 godziny ofensywy Azerbejdżanu były ukierunkowane na niszczenie artylerii, stanowisk dowodzenia i urządzeń logistycznych położonych w głębi ugrupowania. Dzięki dronom zidentyfikowano położenie węzłów dowodzenia, artylerii o ograniczonej mobilności oraz składy paliwa i amunicji.

Polecamy temat: Wojna Azerbejdżanu i Armenii w 2020 r. Rozwój bojowego użycia bezzałogowych statków powietrznych >>

Po zniszczeniu tych elementów siły pierwszego rzutu Ormian zostały wyizolowane i zdezorganizowane, mimo przyjętego pozycyjnego charakteru obrony. Jednostki ormiańskie meldowały braki amunicji moździerzowej już trzeciego dnia, pomimo zajmowania dobrze zaopatrzonych pozycji jeszcze przed rozpoczęciem działań. Drogi zaopatrzenia prowadzące przez wąskie doliny były nieustannie pod obserwacją, a wojska maszerujące systematycznie nękane. Samochody ciężarowo-terenowe przewożące amunicję były wielokrotnie trafiane przez TB2.

Faza 2. Usuwanie przeszkód na froncie

Azerscy saperzy, naprowadzani z wykorzystaniem dronów, identyfikowali pola min przeciwpancernych. Ormiańskie zespoły ogniowe wyposażone w amunicję przeciwpancerną próbowały zaatakować te pojazdy, ale sygnał odpalenia przeciwpancernego pocisku kierowanego (ppk) był zazwyczaj wykrywany przez TB2.
Chwilę po wystrzale stanowiska wyrzutni ppk były niszczone przez artylerię lub amunicję krążącą. Pododdziały azerskie wyposażone w drony łatwo zneutralizowały ormiańską obronę, szczególnie środki przeciwpancerne.

Faza 3. Natarcie sił specjalnych

Po stłumieniu ognia artyleryjskiego i zdziesiątkowaniu zespołów ppk azerskie siły specjalne ostrożnie, ale systematycznie prowadziły natarcie. Drony zapewniały obserwację, wykrywając małe jednostki ormiańskie próbujące zasadzki lub wzmocnienia. Pozwoliło to wojskom specjalnym ominąć opór, obejść pozycje i zniszczyć punkty oporu. Ormiańskie punkty oporu zostały zdobyte poprzez systematyczne niszczenie – drony oznaczały pozycję, artyleria osłabiała obronę, a wojska specjalne (działające jako grupy szturmowe) oczyszczały obiekty ataku.

Faza 4. Załamanie obrony

Gdy siły azerskie przełamały pierwszy i drugi rzut obrony, jednostki ormiańskie znalazły się w niedogodnej sytuacji. Problemy z łącznością jeszcze bardziej skomplikowały sytuację. Niektóre jednostki otrzymały rozkaz wycofania, a innym nakazano utrzymać położenie. Użycie dronów sprawiło jednak, że wycofanie stało się trudniejsze. Pojazdy przemieszczające się w kierunku Dżabrajła były regularnie nękane. Żołnierze opisywali swoje położenie jako sytuację bez wyjścia: zarówno próba wycofania się, jak i pozostanie na zajmowanych pozycjach groziły zniszczeniem. Załamanie obrony wynikało nie tyle ze słabości taktycznej, ile z drastycznego ograniczenia swobody działania przez nieustanną aktywność bezzałogowych statków powietrznych.

Ppłk Adrian Napora

Cały artykuł możesz przeczytać w numerze 3/2026 czasopisma SOF MAG – Special Operations Forces Magazine, który będzie do kupienia w naszym sklepie internetowym oraz w sieci sklepów Empik.