W erze konfliktów hybrydowych, gdy wojna nie wybucha, lecz sączy się przez cyberataki, dezinformację i ataki na infrastrukturę krytyczną, granica między tym, co cywilne a wojskowe, przestaje istnieć. Medycyna staje się nie tylko formą ratunku, lecz również instrumentem narodowej odporności. W artykule przyjrzymy się Polsce jako nieoczywistemu, ale dynamicznemu laboratorium fuzji cywilno-wojskowej w medycynie. Od nowej doktryny CIMIC (współpracy cywilno-wojskowej), przez koncepcję Szpitala Hybrydowego, aż po wdrażanie modeli ratownictwa przedszpitalnego inspirowanych doświadczeniem sił specjalnych. Polska nie tylko nadąża za zmianami. Czasem je wyprzedza.
Redefinicja roli ratownika w obliczu nowych zagrożeń
Współczesne konflikty zbrojne uległy radykalnej transformacji. Tradycyjna linia frontu przestała istnieć, a działania militarne i nieregularne coraz częściej koncentrują się na populacjach cywilnych oraz infrastrukturze krytycznej. W realiach wojen hybrydowych, cyberataków i destabilizacji informacyjnej granica między polem walki a codziennym życiem obywateli zaciera się w sposób bezprecedensowy, czego przykłady można obserwować między innymi w Ukrainie, Syrii, Izraelu czy Gruzji. W tych „ucywilnionych” teatrach wojennych ratownicy medyczni, lekarze i służby cywilne zmuszeni są pracować jak personel medycyny pola walki. Konflikty takie jak wojna w Ukrainie wyraźnie pokazały, że to osoby cywilne stają się zarówno pierwszymi, jak i ostatnimi ogniwami łańcucha ratunkowego. W Mariupolu, Charkowie czy Bachmucie ratownicy medyczni musieli wykonywać zaawansowane procedury pod ostrzałem, często bez doświadczenia bojowego i bez zaplecza infrastruktury szpitalnej, co wymusiło lokalną adaptację protokołów Tactical Combat Casualty Care (TCCC), pierwotnie tworzonych dla operatorów sił specjalnych. Wprowadzono taktyczny triaż według schematu MARCH pod presją ostrzału, stosowanie opasek uciskowych i środków hemostatycznych przez osoby bez wykształcenia medycznego oraz samoratownictwo i wzajemną pomoc jako podstawowe narzędzia przetrwania w środowisku miejskim. Jeszcze niedawno implementacja zasad TCCC w systemie cywilnym wydawała się przesadzona, jednak dziś jest postrzegana jako praktyczna konieczność w państwach narażonych na zagrożenia asymetryczne, ataki terrorystyczne, destabilizację graniczną czy klęski żywiołowe. Programy takie jak Tactical Emergency Casualty Care (TECC) czy Cywilny TECC (C-TECC) zyskują znaczenie również w Polsce, szkoląc ratowników, strażaków, policjantów i obywateli w zakresie ewakuacji pod ostrzałem (Care Under Fire), prowadzenia medycyny taktycznej w środowisku cywilnym (Tactical Field Care) oraz zarządzania poszkodowanymi podczas transportu masowego (Tactical Evacuation Care).
Przeczytaj także: Medycyna przyszłości i redefinicja „złotej godziny” >>
Szczególną uwagę warto poświęcić Polsce jako przypadkowi testowemu. Po 2022 r. gwałtownie wzrosła liczba żołnierzy powracających do cywila, w tym weteranów misji w Iraku i Afganistanie, a także funkcjonariuszy oraz operatorów przechodzących do Państwowej Straży Pożarnej (PSP), Państwowego Ratownictwa Medycznego (PRM), Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT) i organizacji pozarządowych. Równocześnie zwiększyła się liczba szkoleń taktyczno–medycznych finansowanych przez samorządy i organizacje pozarządowe (NGO). W rezultacie pojawiła się nowa grupa „ratowników hybrydowych”, łączących doświadczenie wojskowe z cywilnym systemem ratownictwa, co wymusza zmianę programów kształcenia, procedur Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego (KSRG) i Państwowego Ratownictwa Medycznego (PRM) oraz legislacji umożliwiającej bardziej elastyczne i zdecentralizowane działania w sytuacjach kryzysowych. Tendencję tę widać między innymi w implementacji kursów Tactical Combat Casualty Care (TCCC) oraz Tactical Emergency Casualty Care (TECC) dla członków Państwowej Straży Pożarnej (PSP), Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT), Państwowego Ratownictwa Medycznego (PRM) i Związku Harcerstwa Polskiego (ZHP), a także w tworzeniu lokalnych magazynów sprzętu taktycznego, takiego jak Individual First Aid Kit (IFAK) czy torby MARCHE (Massive bleeding, Airway, Respiration, Circulation, Hypothermia/Head injury), szczególnie w regionach przygranicznych.
Robert Wołowiec
Artykuł pochodzi z czasopisma SOF MAG 5/2026. Pełną wersję czasopisma można kupić w naszym sklepie internetowym oraz w sieci sklepów Empik.


