5 stycznia 2026 r. w federalnym więzieniu w Cumberland w stanie Maryland zmarł Aldrich Ames. Odsiadywał karę dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości warunkowego zwolnienia za szpiegostwo na rzecz Związku Radzieckiego, a następnie Rosji. Jego śmierć zamknęła biografię sprawcy jednego z najbardziej szkodliwych i spektakularnych działań szpiegowskich wobec własnej organizacji (CIA) i kraju. W opowieściach o wykryciu Amesa często pojawia się jedna scena: analityczka zestawia daty spotkań oficera CIA z radzieckim dyplomatą i wpłat na jego konto. To ważny, lecz niepełny obraz dochodzenia w tej sprawie.

Zanim doszło do tego momentu Sandra „Sandy” Grimes dostrzegła tę zależność, Diana Worthen zakwestionowała pochodzenie majątku swojego kolegi ze służby, a Jeanne Vertefeuille przez lata kierowała żmudnym badaniem strat wśród źródeł CIA. Żadna nie działała sama. Ich praca pokazuje, jak obserwację, znajomość spraw operacyjnych i analizę finansową można połączyć w dochodzeniu kontrwywiadowczym oraz jak wiele czasu traci się, gdy instytucja nie potrafi wykorzystać własnych ustaleń.

Śmierć szpiega

W styczniu 2026 r. światowe media przypomniały nazwisko człowieka, który przez niemal dekadę przekazywał Moskwie informacje z wnętrza CIA – Aldricha Amesa. Według BBC zdradził tożsamość ponad 30 osób szpiegujących na rzecz Zachodu i skompromitował ponad 100 tajnych operacji CIA. Co najmniej dziesięciu agentów pracujących na rzecz amerykańskiej agencji straciło życie. Ames był oficerem instytucji, która miała chronić te tajemnice. Pracował przy sprawach sowieckich i posiadał dostęp do wyjątkowo wrażliwych informacji o źródłach, planach oraz operacjach wymierzonych w KGB i radziecki wywiad wojskowy. Podjęte przez niego działania okazały się znacznie bardziej spektakularne niż najbardziej skomplikowana operacja włamania do archiwów CIA i kradzieży jej tajemnic.

Najmocniej wstrząsająca część tej historii dotyczy 1985 r. Według raportu Senackiej Komisji ds. Wywiadu 13 czerwca Ames przekazał stronie sowieckiej dokumenty identyfikujące ponad dziesięć ważnych źródeł CIA i FBI w Związku Radzieckim. Zrobił to z własnej inicjatywy, bez uprzedniego nagabywania przez KGB i bez prób werbunku choćby poprzez zaproponowanie dużych sum finansowych. Raport stwierdza również, że jedną z przesłanek jego działania była chęć ochrony własnej pozycji zawodowej. Bał się ujawnienia swojej roli w szpiegowskiej operacji. Magazyn „Time”, opisując ustalenia dotyczące osób ujawnionych przez Amesa, wymienił m.in.: oficera KGB Walerija Martynowa, którego po powrocie do ZSRR aresztowano i rozstrzelano w 1987 r. oraz generała radzieckiego wywiadu wojskowego Dmitrija Polakowa, straconego w 1988 r. Adolf Tołkaczew, cenne źródło wiedzy o radzieckich technologiach wojskowych, również został stracony.

Długotrwały charakter zdrady pogłębiał rozmiar szkód. Ames nie był jednorazowym informatorem, który przekazał jeden dokument, po czym zniknął. Od 1985 r. do zatrzymania w lutym 1994 r., pozostając pracownikiem CIA, wykorzystywał kolejne stanowiska w hierarchii służby, by działać na rzecz Moskwy. Upadek Związku Radzieckiego nie zakończył jego szpiegowskiej aktywności. Raport amerykańskiego senatu wskazuje także na jego relację z rosyjską Służbą Wywiadu Zagranicznego (SWR) powstałą po 1990 r. Ciągłość współpracy pokazuje, że zmiana szyldów rosyjskich służb specjalnych nie oznaczała końca zagrożenia dla wrażliwych informacji, do których Ames miał dostęp.

Przeczytaj także: Kobiety w strukturach służb specjalnych >>

Pieniądze były w tej sprawie niemal równie istotne jak straty operacyjne. Po ujawnieniu sprawy CIA podała, że Ames otrzymał około 2,5 mln dolarów, a dalsze 2,1 mln dolarów pozostawało dla niego odłożone w Moskwie. Z kolei raport senacki wskazuje, że Ames podczas śledztwa przyznał, że do 1 maja 1989 r. Rosja nie wypłacili mu ponad 1,8 mln dolarów i odłożyli na jego „tajne” konta kolejnych 900 tys. dolarów.

Ames i jego żona Rosario lubili dostanie życie. Kupili w Arlington (Teksas, USA) dom za 540 tys. dolarów bez kredytu hipotecznego. W ich garażu pojawiły się Jaguary, a styl życia pary dalece odbiegał od możliwości wynikających z wynagrodzenia oficera CIA. Raport Senackiej Komisji ds. Wywiadu zestawił cenę domu z pensją Amesa, która wynosiła mniej niż 70 tys. dolarów rocznie. Nie dziwi, że zwróciły one uwagę śledczych.

Dochodzenie ws. wycieku tajnych danych z CIA, które potem nazwano sprawą Amesa, łączyło kilka ważnych wątków: skalę jego prywatnych wydatków, brak wiarygodnego wyjaśnienia źródła dochodów, dostęp do danych o skompromitowanych operacjach oraz związek czasowy między kontaktami z przedstawicielem strony sowieckiej a wpłatami na jego prywatne konta. Każda z tych przesłanek wymagała sprawdzenia. Dlatego powstał specjalny zespół analizujący nieoczywiste kwestie.

Kontrwywiad wchodzi do akcji

Straty wśród źródeł osobowych CIA działających przeciwko Związkowi Radzieckiemu w latach 1985-1986 wskazywały, że problem wykracza poza pojedynczą pomyłkę oficera prowadzącego. Pytanie brzmiało: skąd KGB wiedziało tak dużo o tylu sprawach? Odpowiedź początkowo nie była oczywista. Powołano wewnętrzny zespół w CIA, który miał badać co najmniej trzy rodzaje hipotez: KGB mogło uzyskać dostęp do komunikacji CIA, mogło poznać dokumenty odnoszące się do zagrożonych operacji inną drogą, na przykład przez penetrację techniczną lub mogło mieć informatora wewnątrz agencji. Ta ostatnia możliwość była najtrudniejsza do przyjęcia, bowiem wymagała zbadania własnych pracowników, zakresu ich dostępu do utraconych danych oraz decyzji podejmowanych w organizacji.

Anna Grabowska-Siwiec

Cały artykuł możesz przeczytać w numerze 5/2026 czasopisma „SOF MAG”, który można kupić w naszym sklepie internetowym oraz w sieci sklepów Empik.